Oglądaj, póki możesz, czyli najciekawsze filmy, które znajdziesz na Netflixie (część 1: THRILLER/HORROR)

Nie, nie, nie, nie. Netflix mnie moi drodzy nie kupił, ja się Netflixowi nie sprzedałem. Za czas jakiś zrobię wpis poświęcony filmom, które znajdziecie na HBO GO, także spokojnie, to nie jest artykuł sponsorowany. Jak takowy będzie to się dowiecie. Rzecz w tym, że na Netflixie jest naprawdę całkiem pokaźna baza filmów, które moim zdaniem powinniście zobaczyć. Póki co wybrałem Wam 10, na które, moim zdaniem, warto poświęcić czas. Ach, i uprzedzam, nie są to produkcje oryginalne Nerflixa, o nich jeszcze sobie zdążycie poczytać! 

MONSTER (2003, reż. Patty Jenkins). Aileen Wuornos to postać autentyczna, seryjna zabójczyni, której zbrodnicza działalność trwała jedynie bardzo intensywne dwa lata (1989 – 1990). Zabiła 7 mężczyzn, za 6 zabójstw została skazana na karę śmierci poprzez wstrzyknięcie trucizny. W postać odrzucającej prostytutki z niestabilną psychiką wcieliła się fenomenalna Charlize Theron nagrodzona za swoją kreację Oscarem. Towarzyszy jej na ekranie Christina Ricci portretująca jej kochankę Selby Wall. Ciężki, mocny film, z przytłaczającym, brudnym klimatem Stanów Zjednoczonych początku lat 90-tych.

GREEN ROOM (2015, reż. Jeremy Saulnier). Ten film zebrał bardzo mieszane recenzje bowiem należy do grupy modernistycznych thrillerów, które przede wszystkim kupują widza kolorystyką, misternie budowanym napięciem i eskalacją przemocy. Czyli równie dobrze tymi samymi elementami mogą odrzucić. Kwestią indywidualną jest tu dla każdego widza ocena zachowań bohaterów, spotkałem się z opiniami, że zachowują się jak typowi idioci, ale też z komentarzami, że klaustrofobiczna aura spycha na dalszy plan dziury w scenariuszu. Aktorów mamy tutaj nielichych bowiem jest Patrick Stewart i świetnie zapowiadający się, choć niestety już nieżyjący Anton Yelchin. Fabuła? Grupa punkrockowa ma zagrać koncert na typowym squocie, który okazuje się siedzibą neonazistów. Naziole dokonują brutalnego mordu, którego świadkami są muzycy. Oczywiście decyzja o pozbyciu się świadków jest bardzo szybka, a bohaterowie rozpoczynają desperacką walkę  o życie…

SIEDEM (1995, reż. David Fincher). Do obejrzenia tego filmu chyba nikogo nie muszę namawiać. Jeden z najbardziej wybornych dreszczowców i najlepszych filmów w karierze Finchera ze świetnym, stonowanym Freemanem i porywczym Pittem. Obejrzeć sobie taki klasyk bez reklam, z możliwością wybrania lektora lub napisów? Czy ja tu jeszcze muszę coś dodawać?

CIRCLE (2015, reż.  Aaron Hann, Mario Miscione). Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu taka koncepcja, ale wypada mi polecić, jeśli lubicie filmy z cyklu „eliminacyjnego” (jak Piła czy inny Hostel). Jest więc sobie grupa 50 osób, która zostaje zmuszona do zagrania w nietypową grę gdzie stawką jest ich życie. Trochę panują tu zasady 1 z 10, ale oczywiście nie może być mega nudno i do przewidzenia przez cały seans. Plusem jest obsada, którą trudno skojarzyć z jakimiś bardzo znanymi filmami, odpada więc element przywiązania, ale i pewnej przewidywalności (znana twarz przeżyje/znana twarz zginie).

SPLIT (2016, reż. M. Night Shyamalan). Jeśli nie obejrzeliście wcześniej Niezniszczalnego, którego na Netflixie nie znajdziecie to serdecznie polecam bowiem nadaje kształt finałowej sekwencji filmu. Tym razem M. Night zaskoczył mnie bardzo pozytywnie tworząc film, który dość mocno widza oszukuje przez cały seans. McAvoy jest wybitny w swojej wielorakiej kreacji, a Anya Taylor-Joy wyrasta na coraz bardziej hipnotyzującą swoją grą aktorką młodego pokolenia. Z niecierpliwością czekam na Glassa, który zakończy trylogię kontrowersyjnego reżysera, premiera już na początku stycznia przyszłego roku.

DZIECKO ROSEMARY (1968, reż. Roman Polański). Dodam, że Lśnienie też jest na Netflix, jakby ktoś był mega napalony na klasykę grozy. Wybieram jednak Dziecko Rosemary, bowiem jest mniej oklepane przez popkulturę (koszulki z motywami z Shining widziałem w okolicach Halloween w sieciówkach). To znakomity horror psychologiczny, który opowiada o kobiecie, której wydaje się, że zgwałcił ją sam Szatan. Czy tak było w istocie? A może to wszystko jest tylko wytworem jej wyobraźni podsycanym przez otoczenie. Ruth Gordon otrzymała Oscara za drugoplanową kreację kobiecą. A Mia Farrow po dziś dzień może pochwalić się rolą Rosemary jako jedną z najlepszych w karierze.

UKRYTY WYMIAR (1997, reż. Paul W.S. Anderson). Raczej znany jest ten film pod tytułem Event Horizon, i raczej tak go namierzycie na Netflixie. Jest Sam Neil, jest Laurence Fishbourne i fabuła, która w równej mierze powinna się spodobać fanom Lovecrafta, Obcego, Cube czy Hellraisera. Jest rok 2047, ekipa ratownicza odnajduje statek Event Horizon, który zaginął siedem lat wcześniej w okolicach Neptuna. Co wydarzyło się na statku? Czy ekipa postradała zmysły? Gęsty, krwawy horror s-f, który uchodzi za nieco pokrytego kurzem klasyka gatunku.

LAMENT (2016, reż. Hong-jin Na). Skąd wzięło się przeklęte choróbsko, które nawiedziło małą wioskę? Zagadkę rozprzestrzeniającej się plagi próbuje odkryć pewien policjant, a całość powinna spodobać się fanom chociażby ciężarowego klimatu Siedem. Są tu elementy kryminału, thrilleru, horroru, jest i zombiastycznie i sataniststycznie i jedyne co może przytłaczać to czas trwania filmu: dwie i pół godziny. Ale dla zaprawionych w boju to nie pierwszyzna czyż nie?

NIE ODDYCHAJ (2016, reż. Fede Alvarez). Gość od rimejku Martwego zła sprawnie żongluje thrillerowymi i horrorowymi kliszami oferując nam film, w którym kilka osób trafiło do domu bardzo sprytnego, niewidomego osobnika, który nie zamierza puścić im płazem ataku na jego mały, prywatny świat. Zaskoczyło mnie, że na ogranych patentach udało zbudować się całkiem smakowity i trzymający za gardło film, który pod koniec przejechał się po mnie dość bezczelnie, nie spodziewałem się aż takiej rozwałki i podejścia głównego antagonisty. Nie dla widzów o słabych nerwach.

COŚ ZA MNĄ CHODZI (2014, reż. David Robert Mitchell). Przyznam, że bronię tegoż filmu na tyle, na ile potrafię, bowiem jest dość zaskakujący jeśli o wybór straszydła się rozchodzi. Główna bohaterka niezobowiązująco uprawia seks z nieznajomym, co w konsekwencji doprowadza do śledzenia jej przez tajemnicze, przybierające rozmaite formy stworzenie. Takie trochę ostrzeżenie z cyklu „przyuważ z kim fruwasz”, bo może się to dla Ciebie tragicznie skończyć. Ode mnie tyle na dziś, dzięki za uwagę i do przeczytania next time!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s