RELACJA: A PERFECT CIRCLE / CHELSEA WOLFE – 15.12., Kraków, Tauron Arena

Miałem w swoim koncertowym życiu kilka marzeń, które spełniłem już ładnych kilka lat temu (Rammstein, Deftones, Korn, Opeth, Katatonia, The Dillinger Escape Plan) jak i te, które udało mi się zrealizować całkiem niedawno (Converge). Nie sądziłem jednak, że przyjdzie taki dzień, w którym usłyszę na żywo A Perfect Circle, a i odliczam już kolejne dni do pierwszego od ponad 10 lat koncertu Toola w Polsce (Impact Festival). I tak właściwie to nie wiem czy przed Tauron Areną trzęsłem się bardziej z zimna, czy z podjarki, że oto jeden z najważniejszych dla mnie zespołów, z niesamowicie charyzmatycznym Maynardem Jamesem Keenanem na wokalu uświetni moją koncertową końcówkę roku 2018. 

Zanim jednak przejdę do samych emocji towarzyszących mi podczas koncertu należy się słów kilka o samej organizacji tego dużego przecież koncertowego przedsięwzięcia. Organizatorem było Metal Mind Productions (m.in Metal Hammer Festival, Metalmania) i muszę przyznać, że nie odnotowałem żadnych wpadek przed, w trakcie, jak i po koncercie. Szybkie i sprawne przetrzepanie uczestników na bramce, dwojący i trojący się szatniarze, całkiem spore stoisko z merchem (w nie aż tak bardzo wygórowanych cenach, widziałem bardziej złodziejskie zagrywki) i oczywiście stoiska z szamką i alkoholem. Jedyne co mogło momentami uwierać to konieczność śmigania do toalet piętro wyżej, przez co robił się na schodach niezły zator, ale i tak co miałem zobaczyć u usłyszeć to zobaczyłem i usłyszałem i to z tego samego miejsca z którego się musiałem na chwil kilka ulotnić.

Chelsea Wolfe na scenie była zaledwie 40 minut, przy czym jej kontakt z publiką był bardzo skromny, zdawkowy, choć w sumie jej muzyka mówiła sama za siebie i nie odczuwałem by odwalała pańszczyznę. Obecnie takich solowych, rzucających się w oczy artystek jest kilka, wydaje mi się, że Chelsea zdobywa powoli zasłużoną popularność i jej kariera nabiera tempa podobnie jak u Myrkur. Muzyczne jest to, na moje ucho, dość mroczna, acz nie pozbawiona uroczych, ulotnych melodii muzyka z pogranicza „tego dobrego” gotyku, industrialu (NIN się kłania), ambientu z domieszką nieco szamańskiej, nawiedzonej aury. Ostatni album, czyli zeszłoroczny Hiss Spun przeplatał się ze starszymi dokonaniami, a mi najbardziej spodobało się, House of Metal gdzieś w środku setu. Jestem zauroczony i chętnie wybiorę się na sztukę, gdzie będzie mogła w pełni zaprezentować co potrafi.

Na APC nie musieliśmy czekać nie wiadomo jak długo, a tuż przed pierwszymi taktami Eat The Elephant uraczono nas informacją o kategorycznym zakazie fotografowania i filmowania koncertu. Taki zakaz moim zdaniem powinien być obowiązkowy na wszystkich koncertach, bowiem paskudny zwyczaj nagrywania CAŁYCH utworów, a nawet setów koncertowych jest plagą nawet na najbardziej ekstremalnych koncertach grup death czy black metalowych. Ja rozumiem zrobienie kilku fotek, może nawet krótkiego filmiku dla tych co nie mogli przybyć, oraz dla potomnych, ale no bez przesady, gdzie w tym wszystkim jest przeżywanie samej muzyki, obserwowanie wykonawców, których telefony, za przeproszeniem, wkurwiają nie od dziś. Dopiero na sam koniec Maynard dał nam możliwość cyknięcia fotki, i to niemal w momencie, w którym się ze sceny ulotnił.

Setlista składała się z 19 (!) utworów, a obok materiału z ostatniego albumu najwięcej poleciało kawałków z Thirteenth Step. Od razu zaznaczę, że z Mer De Noms było The Hollow, Rose oraz rewelacyjnie przyjęta Judith. 3 Libras zagrali w zremiskowanej wersji (All Main Courses Mix), a z mniej oczywistych utworów było Counting Bodies Like Sheep to the Rhythm of the War Drums, oraz covery AC/DC (Dog Eat Dog), Depeche Mode (People Are People), oraz Brinsley Schwarz ((What’s So Funny ’bout) Peace, Love and Understanding). Z nowego albumu poleciały prawie wszystkie single poza So Long And Thank For All The Fish (smuteczek). Było więc The Doomed, Talk Talk, Disillusioned oraz numer tytułowy, Hourglass i Delicious. Z drugiego krążka natomiast leciała perełka za perełką: Weak And Powerless, Vanishing, Blue oraz wywołujące ciarki The Noose The Package. Ten koncert pokazał, że muzyka APC jest bardzo zróżnicowana, często balansująca na granicy formalnej prostoty, innym razem mająca w sobie progresywny rozmach i iście „hitchcockowe” napięcie. Dla osób dorastających z muzą APC to zdecydowanie mógł być koncert życia, długi, a jednocześnie pozostawiający niedosyt, zagrany w nieoryginalnym składzie, ale też przez bardzo zgraną ekipę. Rewelacyjnie nagłośniony, selektywny, niemal oddający wszystkie smaczki kompozycji studyjnych. A co najważniejsze, to nie był koncert zespołu „tego kolesia z Toola”. Maynard przez cały koncert był w cieniu, wykonując jakieś obłąkane gesty i ruchy, a na pierwszym planie błyszczał Billy Howerdel, któremu było dane pośpiewać i uzupełniać się z Keenanem, a nie być jego dodatkiem. Ten facet ma niesamowitą swobodę w graniu rzeczy zarówno prostych jak i pełnych swego rodzaju wirtuozerii. Koncert na zmianę był bardzo intymny i wybuchowy, po prostu perfekcyjny, ale nie zagrany na chłodno, nie wykalkulowany. Maynard nawet trochę do widzów rozmawiał, dziękował, przedstawił muzyków i jak wspomniałem, na finał zniósł zakaz używania telefonów. A byłoby co nakręcić, bowiem skromne, acz pomysłowe dekoracje i wizualizacje robiły tutaj rewelacyjną robotę. Bez zbędnych fajerwerków i atakujących publikę świateł.

Ledwo ochłonąłem po tym wydarzeniu i kiedy przewinę sobie co się działo, to śmiało mogę stwierdzić, że był to mój koncert roku 2018 i wielkie, spełnione marzenie. Jeśli więc ktoś miał plany się udać, a się rozmyślił, lub po prostu nie zrobił wszystkiego co w swojej mocy by się pojawić to niech żałuje, bo to było wydarzenie niepowtarzalne, magiczne i pokazujące, że powrót APC to najlepsze co mogło nam się przytrafić w muzycznym światku w ostatnich latach. Ode mnie tyle na dziś, dzięki za uwagę i do przeczytania next time!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s