NAJLEPSZE UTWORY DO DEKAPITACJI KARPIA!

20181222_135808_0002

Idą święta! Radosny czas… Ha, ha, ha – za stary na to jestem! Stoisz w koszmarnym korku, a następnie godzinami biegasz po sklepach w poszukiwaniu wymarzonego prezentu dla najbliższej osoby? Widzisz masy otępiałych ludzi i biednych, zblazowanych sprzedawców… szaleństwo. Wszędzie wiszą cholerne ozdoby tłustego brodacza w czerwonym sweterku, gwiazdki, światełka i najbardziej wymyślna choineczka, którą mijasz już 18 raz podczas okupacji galerii handlowej. Dopadają cię życiowe refleksje: Czcimy konsumpcję, jesteśmy na skraju cywilizacji, norm i obyczajów. Może da się coś z tym zrobić? Może inni byli bardziej przezorni i mają to już za sobą? Jeśli nawet… przyszła pora by walczyć o karpia! Najlepiej żywego, z marketu. Kiedy stajesz z tasakiem nad tym bezbronnych stworzeniem i zaczynasz rozważać, czy nie lepiej biedaka wypuścić, a następnie wskoczyć za nim do wody i odpłynąć gdzieś daleko, daleko, daleko od tego szaleństwa, odpal sobie specjalną składankę najlepszych przebojów anty-świątecznych! Gwarantuję, że pomogą to przetrwać. Zapraszam!

1.Przygotuj się do bitwy

Jutro czekają Cię przedświąteczne zakupy. Grunt to pozytywne nastawienie i wprowadzenie swojego ducha w pozytywną atmosferę wywalania pieniędzy na bzdury, kicz i pierdoły. Uff… wdech i wydech. Jeszcze raz. Ok, trochę lepiej! Czujesz się jak osaczeni Rohańczycy przed oblężeniem Helmowego Jaru?  Czekasz na nieuniknione a przed Tobą długa, cicha noc? Warto ją jakoś ożywić!

2. W drodze na pierwszą linię frontu

Poranek. Zakładasz ciepłą kurtkę, wiążesz buty i powoli koncentrujesz swój wzrok na klamce. Tak… wiesz co czeka cię za drzwiami. Masy ludzkie przewalające się przez gigantyczne molochy handlowe, godziny stracone na stanie w nieludzko długich kolejkach. W pewnej chwili już tam jesteś – pierwsza linia frontu. Środek zakupów a twój koszyk jest zupełnie pusty. Spokojnie – grunt to opanowanie i dyscyplina. Łykasz środek uspokajający,  łapiesz głęboki wdech i próbujesz zebrać się do kupy. Jest – chwila koncentracji i trzeźwego myślenie. Teraz warto zastanowić się nad czym, czego właściwie chcemy…

3. Otwarta Wojna 

Szał bitewny. W amoku wydzierasz z rąk innych ozdobne skarpetki, których nigdy w życiu byś nie powiesił nad kominkiem. Pogardliwie warczysz na poczciwą staruszkę, która zapytała czy może stanąć w kolejce przed tobą, gdzie koczują legiony krwiożerczych zombie. Jedna z kasjerek ostatnim tchnieniem powiesiła karteczkę „kasa chwilowo nieczynna”, po czym zabrała ją karetka. Kierujesz swoje obolałe oczy na witrynie sklepu z narzędziami w poszukiwaniu promyka nadziei. Młotek… chciałbym kupić młotek.

4. Szpital polowy

Szaleństwo. Szukając miejsca parkingowego w okolicy najbliższego marketu przestajesz odróżniać, czy dźwięk pod kołami to grudy śniegu czy ludzkie szczątki. Wysiadasz i z trwogą w oczach obserwujesz dantejskie sceny. Zupełnie zdziczały mężczyzna w wieku średnim z nieopisanym obłędem w oczach wyrywa zębami karpia z kosza młodego małżeństwa. Podrapana i rozczochrane kobiety szarpiące się o przeceniony szlafrok. Młody dzieciak okłada bakłażanem swojego ojca, radośnie informuje przy tym, jaki to prezent wymarzył sobie na gwiazdkę. A chciałeś kupić tylko przyprawę do ryb… Ukrywasz się między lodówkami z mrożonym żarciem, okrywasz kartonem po mleku i chcesz to przeczekać. Za późno – dopada cię obłęd. Przypominasz sobie starą maksymę: czym się strułeś, tym się lecz. Aplikujesz do uszu równie niedorzeczną muzykę i odpływasz. Z nauk matematycznych na poziomie podstawowym wiemy, że minus i minus daje plus!

5.Zawarcie pokoju

Budzisz się cały obolały z orderem męstwa na piersi. Nie, zaraz… to kawałek pomidora, który przykleił Ci się do t-shirtu podczas robienia świątecznej sałatki. Nagle do pokoju wpada współmałżonek radośnie informując o tym, że ciotka Baśka już ma taką książkę, z trudem zakupiona przyprawa jest nie taka jak trzeba, lampki świąteczne się nie świecą jak u sąsiada, a do tego zapomniałeś o tak oczywistym zakupie, jak posypka w spray’u imitująca śnieg. Wstajesz z łóżka mając przed oczami minioną bitwę… przed dłuższą chwilę nerwowo łapiesz oddech… w końcu pytasz: Kochanie! Powiedz mi… o co Ci w ogóle chodzi?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s