RECENZJA: THE WALKING DEAD – SEZON 9, EPIZOD 9, CZYLI ZUPEŁNIE NOWY ROZDZIAŁ

Oglądasz dalej The Walking Dead? To czytaj dalej! Nie oglądasz? To też czytaj, bowiem serial po trwającej dwa sezony zadyszce nabrał wiatrów w żagle dzięki nowej showrunnerce Angeli Kang. Odkąd na horyzoncie pojawili się Szeptacze, produkcja na nowo zaczęła sprawiać mi masę radochy. Jako fan bardzo się cieszę, że serial, z którego naśmiewali się jego nawet najwierniejsi fani ponownie ekscytuje i staje się znacznie mniej przewidywalny niż moglibyśmy się spodziewać. 

Lata mijają, a TWD dalej jest najpopularniejszym serialem dramatycznym dostępnym w telewizji dla niedzielnego widza. Nigdy nie był to serial, który próbowałby zmienić świat, za to swego czasu posiadał głębię jakiej nie miały inne rozrywkowe seriale. Do bohaterów bardzo się przywiązywaliśmy, ich rozterki i ciągła walka o przetrwanie nas obchodziły, śledziliśmy ich na dobre i na złe. Dopóki „na złe” nie zdominowało fabuły, która stała się nielogiczna, chaotyczna i właściwie tkwiąca w miejscu. Potrzebne było zniknięcie Carla, Ricka, Maggie oraz wieloletni przeskok w czasie by znów przykuć uwagę zmęczonego zombie operą widza.

Epizod rozpoczyna się ujęciem nieżyjącego Jezusa i zdezorientowanych bohaterów, którzy natrafili na grupę zamaskowanych osobników swobodnie przemykających między nieumarłymi. Ten mroczny początek przechodzi do sceny, w której Negan próbuje uciec z Alaxandrii, ale zostaje przyłapany przez Judith. Drodzy państwo, ten duet działa rewelacyjnie. Cięte dialogi i coś na zasadzie „kto się czubi ten się lubi”, liczę na to, że będziemy widywać ich częściej, jeśli plotki są prawdziwe i Michonne ma zniknąć z TWD to jest szansa, że Negan będzie dla Judith kimś w rodzaju zastępstwa za ojca (co w kontekście minionych wydarzeń jest pomysłem karkołomnym, ale i intrygującym). Sama historia Negana powracającego na stare śmieci była o tyle potrzebna, że podkreśliła zakończenie pewnego etapu jego życia. W Sanktuarium nie ma już czego szukać, a scena w miejscu gdzie dokonał egzekucji Glenna i Abrahama jest dość wymowna, czuć w niej, że bohater żałuje swoich czynów.

Nie podoba mi się natomiast, że kolejna bohaterka jest w ciąży, przerabialiśmy to już wielokrotnie. Padło tym razem na Rostię, w której zakochany jest pechowiec Eugene. Wydaje mi się, że twórcom nie będzie się chciało przechodzić przez kolejne porody i wychowywanie dzieci, tak więc wieszczę jej bardzo przykry finał (czytający komiks wiedzą o co chodzi). Szeptacze, których tak mocno stara się wybielić pojmana Lydia w komiksie są bezwzględnymi osobnikami, tak więc finał tego sezonu powinien być dostatecznie szokujący.

Powolutku gdzieś tam zaczyna klarować się pomysł na Daryla w najbliższych docinkach/sezonach. Jest on postacią wycofaną, wyalienowaną, z wiernym, psim towarzyszem, który nie szuka żadnych związków, bliskości i tak dalej, jest raczej symbolem starych, dobrych czasów w TWD, gdzie nie było wielkich kolonii, a bardziej niż z ludźmi walczyło się z samymi zombiakami. Dlatego Szeptacze są dobrym pretekstem by wyciągnąć z niego ducha wojownika, który chował się za każdym razem kiedy stracił kogoś bardzo bliskiego. Poza tym Daryl może być swego rodzaju mentorem dla Henry’ego, którego najprawdopodobniej połączy bliska relacja z Lydią. Taaaak, to zdecydowanie brzmi jak omawianie scenariusza dramatu obyczajowego, tylko, że rozgrywającego się w świecie opanowanym przez żywe trupy.

Co do samych Szeptaczy to ich obecność dla serialu jest o tyle zbawienna, że poruszając się między zombiakami nie mamy jako widzowie pewności czy coś z ich udziałem się wydarzy. Jasne, możemy obstawiać, że albo są wśród zobmiaków, albo nie, jednakże jako grupa są sprytni, a początek ich backstory mamy zobaczyć już w najbliższym odcinku.

Wydaje mi się, że nic szczególnego mi poza tym nie umknęło, duety, bądź małe grupki, które znajdują się w rozmaitych sytuacjach są dobierane całkiem fajnie, a finałowa scena miała należytą moc (obstawiam, że chłopak Enid tego nie przeżyje), a sam design masek i zachowanie Szeptaczy bardzo mi odpowiada. I to w sumie ode mnie na tyle, TWD ma się bardzo dobrze i będę to podtrzymywać. Dzięki za uwagę i do przeczytania next time!

Reklamy

One comment

  1. „Jasne, możemy obstawiać, że albo są wśród zobmiaków, albo nie, jednakże jako grupa są sprytni, a początek ich backstory mamy zobaczyć już w najbliższym odcinku.” Chyba zombiaków.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s