RECENZJA: TUCA I BERTIE, CZYLI SURREALISTYCZNIE O KLASYCZNEJ PRZYJAŹNI

Lubicie BoJacka HorsemanaTuca i Bertie to dziesięcioodcinkowy serial animowany twórców tego kultowego, netflixowskiego serialu. Jeśli jednak spodziewacie się równie ociężałego, unurzanego w depresji i beznadziei klimatu to muszę Was na wstępie rozczarować. Kreskówka o ptaszynach, o dość odległych od siebie charakterach to pełną gębą sitcom o byłych współlokatorkach, które próbują sobie ułożyć życie pod osobnymi dachami. 

W tym momencie musicie się zastanowić, czy chcecie oglądać te najbardziej absurdalne bojakckowe dowcipy, te najbardziej surrealistyczne i niekoniecznie najwyższych lotów. Świat bohaterek jest bardzo kolorowy, dynamiczny, postacie są wyraźnie zarysowane: Tuca jest wolnym duchem, bałaganiarą posiadającą setki pomysłów na minutę, a Bertie to nieco spięta, momentami wybuchowa i bardzo wrażliwa istota. Razem panny tworzą mocno skontrastowany duet, który jednym przypadnie do gustu bardziej, innym mniej. Tuca nie zamierza się ustatkować, Bertie jakiś czas temu zaczęła mieszkać ze swoim facetem Specklesem (miło usłyszeć Stevena Yeuna z The Walking Dead). Tuca jest jednak na tyle inwazyjnym stworzeniem, że gdzie tylko się pojawi tam dzieje się mała apokalipsa.

Surrealizm i hiperbolizacja w kreskówkach to norma, więc jeśli nie do końca przekona Was sam koncept na historię (która ma potencjał, ale jakby nieco spóźniony w kontekście statusu takich tytułów jak właśnie BoJack czy Rick i Morty) myślę, że warto rzucić okiem ze względu kreatywność twórców pod kątem przedstawienia otoczenia ptaszyn. To pełen szczegółów i dziwactw świat, oczywiście bardzo wykrzywiający nasz własny, ludzki. Design niektórych postaci karze zastanowić się, w oparach jakich substancji znajdowali się rysownicy podczas swojej pracy. Wydaje mi się, że przez mnogość wariacji na temat rozmaitych stworzeń świat przedstawiony w Tuca i Bertie jest mniej wiarygodny niż w BoJacku, bardziej umowny, wariacki.

Z drugiej strony jednak poruszane są w odcinkach kwestie dość poważne, takie jak molestowanie seksualne w pracy, czy korporacyjny wyzysk. Być może to nie jest do końca „mój dzień” na tego typu historię, ale wydaje mi się, że czegoś tutaj brakuje, że obcuję z nieco bardziej pokręconym, a jednocześnie dość zwyczajnym (he, he) serialem o dwóch laskach przed 30 rokiem życia, które mają większe lub mniejsze zawirowania w swoich prywatnych życiach.  Z drugiej strony jest zaś slapstick, niewybredne gagi, ale też pozostawiająca ślad w czerepie kreatywność twórców.

Daję mocne 7/10, bo jest to rzecz do bardzo szybkiego łyknięcia i subiektywnego odbioru. W zależności od tego co Was bawi, i gdzie leżą Wasze granice dobrego smaku i przyswajania wszystkie co „weird and creepy” tak będziecie się bawić oglądając. Troszkę jest to bowiem opowieść pogubiona, jakby majstrujący przy kreskówce nie wiedzieli czy chcą iść jedynie po bandzie, czy jednak przekazać widzom coś więcej, choć w nietypowy sposób. Ach, no i miejcie na uwadze, że są krótkie, ale sympatyczne scenki po napisach. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s