RELACJA: BANIORYLCE NA PYRKONIE 2019!

Odwiedzanie Pyrkonu stało się już dla mnie swoistą tradycją. Jestem dość wybiórczy jeśli chodzi o uczestnictwo w konwentach. Bardzo podobało mi się na Wrocławskich Dniach Fantastyki, Falkonie i Coperniconie. Tym razem jednak Baniorylce nie pojawiły się na Pyrce jako media, ale jako prelegenci i… yyyyy… nie wiem jak to nazwać… znawcy popkultury? W każdym razie przyszło mi „walczyć” z osobami jarającymi się popkulturą. Ale o tym za chwilę! 

Piątek przywitał nas standardowym kolejkonem po bilety, galerią kolorowych, siedzących po uszy w filmach, serialach, książkach, komiksach czy grach komputerowych ludzi zarówno w czystym „cywilu”, jak i w wymyślnych, czasochłonnych cosplay’ach. Dla mnie był to dzień wolny, dzięki któremu mogłem wysnuć kilka obserwacji na temat samej imprezy. Pyrkon ewoluuje w całkiem ciekawym kierunku stojąc w rozkroku pomiędzy klasycznym konwentem, a czymś z pogranicza targowej imprezy masowej. Jeśli miałbym się posiłkować definicją konwentu sprzed lat to miała by się ona nijak do rozmiaru i rozmachu z jaką organizowany jest Pyrkon.

Swego czasu konwenty były dość kameralnymi imprezami, raczej przeznaczonymi dla kilku konkretnych fandomów. Pyrkon natomiast „wchłania” większość fandomów pod ogromne skrzydła kilku budynków Międzynarodowych Targów Poznańskich. Co roku bardzo wiele atrakcji są dla siebie w stanie znaleźć fani Marvela, DC, Star Wars, Star Trek, Harry’ego Pottera, LoTR, My Little Pony, The Walking Dead, Gry o Tron, Sherlocka, mangi i anime… Można by tak wymieniać jeszcze długo. W tym roku rzuciła mi się ponownie wioska Old Town (klimaty post-apo) oraz bud Red Bulla z niekoniecznie „konwentową” muzyką. Było oczywiście karaoke, konkurs cosplay, był koncert Percivala i piosenki z Rodziny Addamsów, spotkania z autorami polskiej i zagranicznej fantastyki, a gościem specjalnym był Christopher Judge z serialu Gwiezdne wrota. Jak widzicie dla każdego coś miłego, i to za dużo mniejsze hajsy niż Warsaw Comic Con.

Wraz z redaktorem Amovem prowadziliśmy w sobotę prelekcje o horrorach i serialach animowanych dla dorosłych, sam natomiast opowiadałem w niedzielę o zrytych, oczywiście moim zdaniem, filmach, głównie „familijnych” z lat 80 i 90. Za każdym razem mieliśmy pełną salę, za co serdecznie dziękujemy, to niesamowicie miłe uczucie opowiadać ludziom o czymś co ich interesuje, angażuje, generuje pytania i dyskusje. Czuliśmy się jak ryby w wodzie i bardzo chętnie wrócimy do Was za rok!

Muszę też wspomnieć o swoim solowym uczestnictwie w Geek Fights, czyli evencie, w którym biorą udział osoby mniej lub bardziej znane w świecie popkultury, głównie o niej piszące bądź komentujące na You Tube. Tym samym znalazłem się w towarzystwie Pawła Opydo czy Nerd Kobiety by bardzo szybko odpaść (XD). Niestety nie wiadomo kto cały challenge wygrał, bowiem zabrakło czasu na finałową rozgrywkę. Za to wygrałem do spółki z kilkoma obcykanymi kolesiami aż dwa konkursy, jeden z wiedzy o horrorach, drugi z wiedzy ogólnej na tematy głównie science-ficion i post apo. Wydaje mi się, że nie za bardzo mam tutaj jeszcze co dodać, bo poza wysokimi cenami żarcia i piwa (serio, Żubr w cenie regionalnego?) nie mam na co szczególnie narzekać. Może więc redaktor Amov doda kilka słów od siebie, na moje oko o tej imprezie najwięcej i tak mówią zdjęcia autorstwa Agrafki!

Jakby tu ich pokonać – Geek Fights!

Tłumy na naszej prelekcji o serialach animowanych

#ktowietenwie

I znowu dziki tłum, tym razem na prelekcji o filmach z lat 80 i 90!

Amov: Największe wrażenie (i zawód jednocześnie), to tegoroczni cosplayerzy – zawód, ponieważ cosplayerów związanych z marką Star Wars można było policzyć na palcach jednej ręki. Z jednej strony – nic dziwnego – ostatnie produkcje spod znaku SW pozostawiają wiele do życzenia. Jednak fakt, że przekłada się to na miłość fanów do klasycznej trylogii i zniszczenie dobrego imienia marki, jakoś osobiście mnie dotyka. W tym roku rządziły klimaty Avangersów i GoT a nikt nawet nie zadał sobie trudu, by zadowolić fanów odległej Galaktyki. Disney – zarżnęliście kurę która znosi złote jaja. Nie będę sobą, jeśli nie wspomnę o zapleczu samej imprezy. Piwa rzemieślnicze – prima sort, a tańce? Cóż… Bo-bo-bo-bo Bonkers!

Amov myślami podczas prelekcji był zupełnie gdzie indziej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s