PREMIERA NA NETFLIX: STRANGER THINGS – SEZON 3, czyli okropieństwo dojrzewania

Sukces Stranger Things tkwi w bardzo wielu czynnikach. Przynajmniej kilka z nich postaram się Wam dziś przytoczyć przy okazji poniższej recenzji. Powrót serialu, z jego trzecim już sezonem, jeszcze bardziej uwypukla to, co braciom Duffer udało się pokazać już wcześniej, lecz w zupełnie nowym wymiarze i kontekście. 

Sam klimat lat 80-tych robił robotę przede wszystkim w sezonie pierwszym. Widzowie byli zauroczeni archaiczną stylizacją i kłanianiem się w pas klasyce kina sciencie-fiction i fantasy. Nieraz zastanawiałem się czy ST jest produkcją z gatunku young adult i muszę przyznać, że dopiero trzeci sezon zaczyna jednoznacznie naprowadzać mnie na ten trop. Już wcześniej serial wymykał się konwencji produkcji dla widzów poniżej 16 roku życia. Momentami mocno brutalny, czerpiący garściami z horrorów takich jak Obcy czy Coś. Intrygujący zarówno dorosłych jak i młodzież, oraz, co widać po rozmaitych forach, także dzieciaki, które na moje oko tego typu produkcji oglądać nie powinny. To, że bohaterami produkcji są dzieci jeszcze o niczym nie świadczy, wystarczy wspomnieć o takich produkcjach jak Stań przy mnie czy remake To. Młodociany fanbase ST zdecydowanie nakręca więc kampanię promocyjną na ten tytuł, są to bowiem te same dzieciaki, które lubują się w oglądaniu youtuberów, udzielające się na Tik Toku itd.

Trzeci sezon jest więc poniekąd fanserwisem dla najmłodszych, którzy strapieni będą śledzić losy swoich ulubionych shippowanych (co znaczy łączonych przez fandom w pary) bohaterów, jest to bowiem sezon, który równie mocno jak na stwory z innego wymiaru stawia na okrucieństwo dojrzewania i wszystko co z nim związane. Nastka jest tu wręcz symbolem odkrywania kobiecości, a Max jest jej przewodniczką. Chłopcy nie rozumieją dziewczyn, dziewczyny uważają, że chłopcy wciąż kłamią. A Will bardzo, bardzo, baaaardzo mocno nie chce dorosnąć. Jest też i wątek Dustina, któremu nikt nie chce uwierzyć, że ma dziewczynę, ale schodzi on na dalszy plan kiedy tylko do akcji wkracza Steve i cała ta sensacyjno-szpiegowska otoczka wokół ich przygód.

Paradoksalnie najbardziej pogubieni wydają się bohaterowie dorośli, których scenarzyści wciąż rozbudowują i nadają intrygujących cech. Wydaje się, że Hooper stał się bardziej przewrażliwiony na punkcie Nastki niż Joyce, na punkcie Willa, matka Mike’a ma moment zawahania co do zdrady. Hooper jest jedną z najciekawszych postaci w tym sezonie, bije od niego nadopiekuńczość ale i straszna samotność, jego próby odzyskania Joyce są urocze. I to właśnie bohaterami od samego początku ST stoi. Bohaterami dziecięcymi, młodzieżą, rozchwianymi emocjonalnie dorosłymi. Tych postaci nie sposób nie polubić, no prawie wszystkich, wiadomo, że ktoś musi być tym złym. A w tym sezonie zło przybiera nieco odmienną postać. Niby widzieliśmy to już w kinie science-fiction nieraz, ale cóż z tego skoro wszystko ładnie gra i buczy?

Niektórzy widzowie, którzy już zaczęli oglądać sezon trzeci narzekają, że jest nieco nudnawo. Nie mogę się z tym zgodzić, dla mnie powolne budowanie historii w ST to jest norma, to jedna z tych produkcji, która to ma najlepsze kumuluje na sam finał po drodze dostarczając całej masy popkulturalnej rozrywki, która także jest składową międzynarodowego sukcesu serialu. Zabawy z wyławianiem odniesień do kultowych filmów i seriali jest tu co niemiara, do tego dochodzi jeszcze świetna ścieżka dźwiękowa, radiowe szlagiery lub muzyka niezależna słuchana przez zbuntowanych nastolatków. Sam pomysł by akcja tego sezonu w dużej mierze działa się w wielkim centrum handlowym to ukłon w stronę Świtu żywych trupów z 1978 roku, który zresztą dzieciaki próbują obejrzeć w odcinku otwierającym sezon.

No i oczywiście zostaje nam kwestia samego Upside Down, lepkiego, brzydkiego odpowiednika naszego ziemskiego wymiaru, z którego przybywają te wszystkie okropne stwory, które na chwilę obecną są już w galerii kultowych monstrów z seriali grozy. Bo Stranger Things to taki gatunkowy misz-masz, wszystko ze wszystkim: horror, dramat rodzinny, serial przygodowy, science-fiction, komedia, a nawet fantasy. A nowy rozdział tej historii jest bardziej dojrzały niż poprzedni i nie podśmierduje powielanymi pomysłami. Moja ocena co do ST się nie zmienia, dalej jest to 10/10, piszcie jak Wam się nowy sezon podoba i do przeczytania next time!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s