ZWIASTUN WIEDŹMINA (NETFLIX) – GERALT NA STERYDACH I DRIADY Z BROOKLYNU

picture-418222-1563639846

Smoku, nie jesteś piękny – właściwie na tym mógłbym skończyć, ale uczciwie przerobię temat punkt po punkcie. Oto jest – pierwszy zwiastun długo wyczekiwanej produkcji i masa kontrowersji z nim związana. I natrafiamy na pierwszy problem – kiedy bierzemy na warsztat Wiedźmina i chcemy go przedstawić masowej widowni, to bez wątpienia ta oczekuje adaptacji popularnej serii gier i historii z nią związanych. W zachodnim mainstreamie to właśnie gry REDów były pierwszym kontaktem z białowłosym pogromcą potworów, natomiast jedynie promil międzynarodowych fanów zna książki i jej bohaterów. Zapowiedź wyraźnie wskazuje na to, że materiał źródłowy znany z prozy Andrzeja Sapkowskiego pojawi się na ekranie naszych monitorów – tu natrafiamy na drugi, znacznie poważniejszy problem. Nie da się ukryć, że wielu fanów znad Wisły zwyczajnie nie potrafi kupić tej „hamburgerykańskiej” obsady i niemal hollywoodzkiej kreacji świata. Czy serial zaspokoi oczekiwania jakiejkolwiek grupy fanów? Zapraszam!

Witcher-Netflix-Wiedzmin-1180x541.jpg

Biały Wilk na sterydach

Dawniej wielu twierdziło, że Geralt to taki nasz narodowy Superman… ha,ha… o ironio! Słowo stało się ciałem. Jego kreacja z 3 odsłony gier REDów jest tą wersją Białego Wilka, jaką globalny widz chce oglądać. Surową gębę samca alfa, pokrytą licznymi bliznami i bujną brodą + dwa killerskie miecze na garbie (i pomińmy absurdalność tego pomysłu w praktycznej walce). Dla zachodniego widza Garalt z gier i jego przygody w para-słowiańskim świecie było doświadczeniem niemal egzotycznym. Ten aspekt świadczył o jego wyjątkowości i unikalności na tle innych postaci z gier, które nie posiadały tak unikatowej świeżości na rynku. Tymczasem dostaliśmy przystojniaka o szczęce godnej raczej Super… czej, wróć – tak czy inaczej godnej komiksowego herosa, jak zimnokrwistego zabójcy potworów z rodzimych bagien i moczar. Proszę mnie dobrze zrozumieć – zanim zobaczyłem Żebrowskiego w naszym filmowo-serialowym-potworku Geralt, a przynajmniej jego gęba, zawsze kojarzyła mi się z opisem rysów Aragorna. Bohater miał surową, posępną i dumną twarz, mimikę oszczędną jak Bogusław Linda i tym zyskiwał sobie przychylność płci pięknej i podziw mężczyzn. Tymczasem obcujemy tu z napakowanym członkiem amerykańskiej drużyny sportowej o łagodnym spojrzeniu i beztroską pewnością siebie bijącą z twarzy. Henry Cavill jest zdolnym aktorem, jednak nie został stworzony do tej roli. Mógłby zagrać każdego przystojnego Lancelota o czystym sercu, przepełnionego cnotami rycerskimi – nie zimnego najemnika od brudnej roboty, niosącego na barkach ciężar przeszłości.

wiedźmin-6-1024x510

Co grało?

Zaskoczeniem dla wielu jest zaprezentowana pokraczna wersja Yennefer – na tej podstawie widać wyraźnie, że jej geneza będzie przynajmniej w pewnym stopniu wierna książkowej historii. Yenn przyszła na świat z poważną deformacją kręgosłupa i mało urodziwą twarzą. Dopiero pod wpływem pewnych doświadczeń (nie czytałeś? Spoko – bez spoilerów) stała się pięknością, która skradła serce wiedźmina. Fakt – czytelnicy nie od razu znali jej genezę, dlatego bardzo liczę na to, że wątek nie zostanie wprowadzony w kolejności chronologicznej, a pojawi się jako jedna z retrospekcji. Wiele osób stawia zarzut, że aktorka kompletnie nie pasuje do tej roli z uwagi na swoją egzotyczną urodę (w książkach opisach miała alabastrową skórę). Cóż, być może dostanę kilka batów od ortodoksów, jednak kilka chwil na ekranie spowodowało, że postać zaintrygowała i bardzo czekam na rozwinięcie jej wątku. Tak, jest inaczej niż zdaniem wielu być powinno – jednak mam co do niej dobre przeczucia. Jedna zdecydowanie najjaśniejszym (ha, ok – dość już żartów z niedoszłą czarnoskórą aktorką w tej roli – internet prawie implodował z bólu miliona zadków) punktem obsady jest aktorka wcielająca się w Ciri. Z rozmaitych doniesień wynika, że młoda aktorka bardzo dobrze radzi sobie na planie, a jej bystre spojrzenie doskonale pasuje do charakteru postaci. Również kreacja postaci niezwykle istotnej z punktu widzenia całej historii, czyli Jeża z Erlenwaldu (właściwie Emhyra var Emreisa, cesarz Nilfgaardu), robi pozytywne wrażenie. I właśnie dochodzimy do pewnej kropki, ponieważ interpretacja książkowych postaci to jednak sprawa bardzo subiektywna i dysponując jedynie materiałem z krótkiej zapowiedzi trudno wychwycić cokolwiek więcej. Na plus oczywiście piękne zdjęcia i imponujące lokacje (też mieliście wrażenie, że przez moment obserwujemy wnętrze krzyżackiego zamku?). Również efekty specjalne są na przyzwoitym poziomie (chociaż… cameo z naszym pięknym smokiem to by dopiero był sztos!). W zasadzie rokowania są pół na pół – zdjęcia dobre, ale charakter produkcji zbyt amerykański. Aktorzy znani z dobrych ról, ale nie pasują do książkowych kreacji – tak można w nieskończoność. Jednak kilka tematów bardzo odstawało od jakichkolwiek norm i cóż, nie dziwi fakt, że gwałtownie wylało się całe morze pomyj z każdego zakątka internetu o sile rażenia Tzar Bomby…

lgg4riitdcb31

Co sss…łabo wyszło

Ok, Geralta mamy za sobą, więc na podstawie kolejnego wątku zrobię zgrabny skrót myślowy i odniosę się globalnie do największego problemu produkcji, a konkretnie jej hollywoodzkiego charakteru. Driady z Brokilonu – jak kto woli – z Brooklynu, to dobrze znane z książek Sapkowskego strażniczki Lasu Śmierci, stolicy swojej rasy. Powiem to tylko raz i błagam – oszczędźmy sobie docinek w stylu „rasista”, „ksenofob” i „wstaw w nawias dowolny epitet związany z uprzedzeniami na tle etnicznym i rasowym” – po pierwsze, z moim azjatyckim ryjem i bardzo różnorodnym etnicznie drzewem genealogicznym nie zapiszecie mnie do SS 😉 noł łej. A na poważnie i po drugie: driady były opisane jako stworzenia, które przypominały nieco rusałki z zachowaniem naszego lokalnego wyobrażenia tych istot i zwyczajami również mającymi swoją genezę w rodzimym folklorze – nie afrykańskiego plemienia z elementami szamanizmu. Ok – produkcja amerykańska i pozwolili sobie na własną interpretację. Fakt, kto bogatemu zabroni? Jednak kompletnie nie potrafię tego stylu kupić… Ten zarzut tyczy się bardzo wielu innych elementów jakie podziwialiśmy w zapowiedzi. Celowo pominę temat Triss – zwyczajnie nie mam pojęcia co autorzy mają na myśli. Prowokacja? Kpina? Nie rozumiem tego – ani trochę. Powiem to wprost – zbierając wszystkie wątki do kupy apetyt na serial znacząco osłabł. Czekaliśmy na to latami – Wiedźmin z dużym budżetem, zaje-fajnymi animacjami… hmm, tylko w tym wszystkim zatraciliśmy nieco charakter całej historii. Czuję w kościach, że serial nie przyjmie się pozytywnie w świadomości widzów kraju nad Wisłą. Jednak na deser został jeszcze jeden – najbardziej słowiański akcent w całej produkcji, a mianowicie…

e74588f7a16955dd1dc384fe44fc.1000

Musiał.

Był. Na trzecim planie, przez mniej niż sekundę i w sumie portretował jakiegoś wykreowanego na potrzeby produkcji randoma. Na co to komu i po co? Nie wiem. Cholera – Zamachowskiego nie mogli za ocean wysłać? Szkoda…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s