RECENZJA: WIELKIE KŁAMSTEWKA SEZON 2, czyli jak tworzyć potrzebne kontynuacje

Pierwszy sezon Wielkich kłamstewek od stacji HBO okazał się ogromnym hitem. Świetna obsada, dobrze zbudowane relacje między bohaterami i aura tajemniczości w tle. Kto zabił i przede wszystkim kogo? Jak do tego doszło? Widzowie przy każdym odcinku zadawali sobie te podstawowe pytania, a odpowiedzi uzyskali dopiero w wielkim finale. Jestem trochę zawiedziony, gdyż wolałbym zakończenie otwarte niż wyłożenie na tacy wszystkich faktów bez cienia wątpliwości. Niemniej jednak to kawał świetnego serialu obyczajowego, który ogląda się z wypiekami na twarzy. Teraz produkcja powróciła z kolejnymi kłamstewkami, a wraz z nimi nowa bohaterka – Mary Louise, matka Perry’ego, grana przez Meryl Streep. Czy drugi sezon jest w ogóle potrzebny i czy nazwisko wielkiej aktorki to jedynie próba przyciągnięcia widzów przed ekran?

Szczerze mówiąc koncepcja kontynuacji ani trochę mi nie podobała i czułem, że to niepotrzebne przedłużanie świetnego miniserialu. Historia została zamknięta za cztery spusty, wątki podomykane, a widmo śledztwa w nowych epizodach oznaczałoby odejście od klimatu jaki dobrze znamy. A to akurat nie byłby dobry kierunek. Z nielichą przyjemnością stwierdzam, że twórcy nie wywalili się po drodze na pysk, a wręcz przeciwnie. Stąpają twardo po ziemi, nieco zmieniając tor, ale nie w taki sposób, aby widz stracił orientacje. Kłamstewka nadal są bardzo ważną częścią produkcji, zarówno te małe, jak i te dużo większe. Tym razem jednak, to my – widzowie – znamy już wszystkie sekrety, wiemy kto przyczynił się do śmierci Perry’ego, jednak nie jest tego świadoma Mary Louise, czyli jego matka. Pojawienie się tej bohaterki, granej przez legendarną Meryl Streep od początku wprowadza dużo dramaturgii. Do szpiku kości szczera, cyniczna, pewna siebie i potrafiąca swoim spokojem wyprowadzić z równowagi największe oazy spokoju. Przyjeżdża pod pretekstem pomocy Celeste, a tak naprawdę pragnie prawdy i podejrzewa każdego, a właściwie każdą z naszej piątki z Monterey. A poza tym aspektem namąci jeszcze bardziej, chociażby obserwując jak zachowuje się matka jej wnucząt, próbując zawłaszczyć je dla siebie. A aktorka wcieliła się wręcz perfekcyjnie w diaboliczną babcię, od wielu lat nie widziałem Meryl, aby tak bardzo wsiąkła w jakąś rolę. Świetny casting oraz bardzo dobre poprowadzenie nowej bohaterki, dzięki której drugi sezon w dużej mierze ogląda się nawet lepiej niż pierwszy.

Nowa postać to jedno, ale nie zapominajmy, że osią historii i tak są dobrze już nam znane żony, matki i kochanki z poprzedniego sezonu. Przypatrzymy się kolejnym tajemnicom i tym jak wychodzą na jaw. Zaobserwujemy jak każda z nich radzi sobie z nimi i przede wszystkim – w jaki sposób próbują ukryć to czego się dopuściły w finale pierwszej odsłony. Każda z nich jest inna i w niesamowity sposób ta indywidualność scala całą piątkę w jedność. Cieszy to, że więcej czasu ekranowego dostała Laura Dern i Zoe Kravitz, odgrywane przez nie bohaterki wcześniej była bardziej tłem i nie wysuwała się znacząco przed szereg. Tym razem zaserwowano nam ciekawe rozwinięcie tych ról w bardzo interesujący sposób, przy czym również nie pominięto wzmocnienia męskich akcentów. W całej tej układance wątków każdy ma swoje miejsce i scala wszystko w całość, dzięki czemu ani przez chwilę nie mamy wrażenia wprowadzania pewnych elementów na siłę. Serial nadal elektryzuje, zachwyca pod względem audiowizualnym i angażuje widza. Twórcom udało się po raz kolejny przyciągnąć przed ekrany i ani trochę nie był to czas stracony.

Pomimo tego, że Perry’ego już nie ma z nami to nadal czujemy, że duchem jest wśród nas. Nie daje o sobie zapomnieć, oczywiście przede wszystkim Celeste, którą prześladuje chociażby w snach. Ich toksyczna relacja była ważną częścią pierwszego sezonu, a i w tym daje się we znaki. Gdzie w miłości jest ta granica między uczuciem, a przemocą? I czy tą brutalność można tłumaczyć i czy będzie miała wpływ na kolejne pokolenie? Na te pytania twórcy starają się odpowiedzieć dodając do tego postać matki damskiego boksera, która zechce go bronić za wszelką cenę. Czy jest to ślepa matczyna miłość, która nie bierze pod uwagi zła, jakiego wyrządził ukochany syn?
W finale poznamy wiele odpowiedzi, niektórych wprost, a także wiele za pomocą symboli i niedopowiedzeń. I po raz kolejny twierdzę, że kontynuacja nie ma sensu, wiemy już dosłownie wszystko, wszystkie tajemnice zostały ujawnione. Moment, w którym znajdują się nasze bohaterki zdaje się drogą bez powrotu. Czy twórcy jednak znajdą ukrytą ścieżkę i powrócą z kolejnym sezonem? Oby nie, chociaż tym razem już nie będę taki sceptyczny, bo druga odsłona udowodniła, że da się zrobić produkt, który utrzymuje swój charakter, ale rozwija go, lekko zmienia, ale nadal trzyma niesamowicie wysoki poziom.

Ponton 9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s